Hej! Dziś myślałam nad II częścią pofieźdźi. Ale jednak nie będę spieszyć z nią, bo kto to przeczyta?
Moja mama upiekła wegetariański pisztet sojowy, chociaż nikt u nas nie jest wegetarianinem. Chociaż, jak by tak spojrzeć na tą krówkę to trochę mi się żal wydziera...
Właśnie będę sobie grać w rummikuba. Tyle dziś poza moim bratem, który stoi nade mną i drze się:
Maria, daj mi pograaaaać!!! Pa!
Masiaa

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz